Człowiek, który zwolnił Steve’a Jobsa

STEVE Jobs (z lewej) i John Sculley podczas swojego miesiąca miodowego.

Dwadzieścia lat temu, wiosną 1985 roku, pojechałem do Serramonte Plaza w Daly City, aby kupić nowego Macintosha Plus. Jak reklamowano w San Francisco Chronicle, Macintosh Plus kosztował 2600 dolarów i był dużym ulepszeniem w stosunku do Maca 512kb. Miał jeden megabajt pamięci RAM z możliwością rozszerzenia do czterech megabajtów. Myślałem, że poczekam na Mac SE z wewnętrznym dyskiem twardym 20 MB, ale nie było wiadomo, kiedy zostanie uruchomiony.



Ponieważ branża PR na Filipinach stawała się coraz bardziej konkurencyjna, chciałem gorączkowo przerobić Agatep Associates, moją firmę konsultingową public relations, na wizerunek i podobieństwo Apple Computer.



Wychodząc ze sklepu ze swoim cenionym MacPlusem, usłyszałem wiadomość, że Steve Jobs, współzałożyciel Apple, został zwolniony przez Johna Sculleya, byłego wiceprezesa ds. marketingu Pepsi Coli, który został zatrudniony przez samego Jobsa, by został dyrektorem generalnym Apple. Jobs podobno zrobił legendarną prezentację Sculleyowi, pytając go, czy woli sprzedawać wodę z cukrem do końca życia, czy też dołączyć do niego i zmieniać świat. Przybity z niedowierzania mamrotałem dalej, gdy jechałem swoją Toyotą Corollą z 1982 roku do naszego domu w Pacifica City: Ty palancie sodowym Johnie Sculley, zapłacisz za to. Niech twoje sumienie doprowadza cię do szału przez resztę twoich dni.

Jak mogli zwolnić Steve'a Jobsa, co on zrobił? Czy nie rozpoznali jego geniuszu w tworzeniu Macintosha? Jak go zwolnili, bezceremonialnie po walce na krzyki? A jak odniósł to Steve Jobs, zbolały i gorzko rozczarowany, tak jak czuł się Juan Manuel Marquez po przegranej z Manny Pacquiao przez podzieloną decyzję w ich drugiej walce? Pomyślałem przez chwilę o milionach uwielbiających Joba fanów na całym świecie, którzy musieli czuć się tak samo zawiedzeni i którzy w tej chwili przeklinali Sculleya. Ayala Land cementuje ślady w kwitnącym Quezon City Cloverleaf: północna brama metra Manila Dlaczego liczby szczepień sprawiają, że jestem bardziej uparty na giełdzie



ciastka lejkowe zdobądź tu swoje ciastka lejkowe

Zwolnienie ludzi kojarzy mi się z komediodramatem Up in the Air, filmową adaptacją powieści Waltera Kirna o tym samym tytule. Opowieść opowiada o korporacyjnym downsingerze Ryanie Binghamie, granym przez George'a Clooneya, który prowadził życie walizkowe podróżując po kraju, zwalniając ludzi na życie. W prawdziwym świecie nie zwalnia się tak ludzi. I jak się okazało, Jobs tak naprawdę nie został zwolniony. Rada dyrektorów Apple po prostu odebrała mu uprawnienia kierownicze nad jednostką Macintosha, ale zachował stanowisko prezesa zarządu.

Kreatywny geniusz



CEO APPLE Steve Jobs trzyma Apple Nano na tym zdjęciu pliku. AP

Filipiny vs Iran Fiba 2015

Po tym, jak Jobs zmarł na raka trzustki, John Sculley zaoferował światu gałązkę oliwną i udzielił szczerego wywiadu z Dow Jones Newswire. Jobs był twórczym geniuszem, powiedział, ale niektórzy z jego pracowników opisali go jako nieobliczalnego, pełnego temperamentu menedżera. Prezes Apple, Mike Markkula, chciał przejść na emeryturę, ale uważał, że Jobsowi brakowało dyscypliny potrzebnej do codziennego kierowania Apple. Pod koniec 1984 roku sprzedaż komputerów Macintosh spadła. Jobs utrzymywał spotkania po północy, wysyłał długie faksy, a następnie zwoływał nowe spotkania o 7:00 rano.

Sculley wspominał: Dyrektorzy poinstruowali mnie, abym „powstrzymał” Jobsa i ograniczył jego zdolność do przeprowadzania kosztownych wypraw na nieprzetestowane produkty. Steve uważał, że jestem niewłaściwą osobą do kierowania firmą. 24 maja 1985 roku zwołał posiedzenie zarządu w celu rozwiązania sprawy. Zarząd stanął po mojej stronie. Poprosili Jobsa o ustąpienie ze stanowiska szefa działu Macintosha. Pozostał na stanowisku prezesa zarządu, ale był bardzo ranny. Zrezygnował z Apple po pięciu miesiącach. Dzisiaj, dwadzieścia sześć lat później, nadal nie zgadzam się z tym, jak kierownictwo poradziło sobie z tą sytuacją. Nie odpowiadałem za wyjazd Jobsa.

Kiedy Steve'a nie było, a ja przejąłem władzę, byłem bardzo krytykowany. Powiedzieli, jak mogliby umieścić faceta, który nic nie wie o komputerach, na czele firmy komputerowej? Patrząc wstecz, to był wielki błąd, że kiedykolwiek zostałem zatrudniony jako dyrektor generalny. Steve był pierwszym wyborem, ale zarząd nie był przygotowany na to, by był prezesem, gdy miał 25, 26 lat. Poszukiwali kandydatów na stanowisko dyrektora generalnego z branży high-tech. Ostatecznie zwerbowali mnie. Pomysł był taki, że Steve i ja mieliśmy pracować jako partnerzy. On byłby osobą techniczną, a ja marketingową. Steve zawsze chciał być dyrektorem generalnym. Byłoby o wiele uczciwiej, gdyby zarząd powiedział: Wymyślmy sposób, by został dyrektorem generalnym. Możesz skupić się na rzeczach, które przynosisz, a on skupia się na rzeczach, które przynosi.

Byłoby lepiej, gdyby Steve był prezesem, a ja prezesem. Szkoda, że ​​Steve i ja nie pokłóciliśmy się i wróciłem do niego i powiedziałem, że to twoja firma, zastanówmy się, jak możesz wrócić i zostać dyrektorem generalnym. Szkoda, że ​​o tym nie pomyślałem. Ale nie możesz zmienić historii. W przeszłości próbowałem, ale nigdy nie był zainteresowany ponownym zaangażowaniem. Wyraźnie obwiniał mnie, powiedział Sculley.

joem bascon i meryll soriano

Stażysta

John Sculley, który był architektem wojen o colę, dołączył do Pepsi-Coli w 1967 roku jako stażysta. Następnie w 1970 roku, w wieku 30 lat, został najmłodszym wiceprezesem ds. marketingu Pepsi. Jest pamiętany z kampanii reklamowej Pepsi Challenge, którą rozpoczął w 1975 roku, aby konkurować z Coca-Colą. Pepsi Challenge obejmował serię reklam telewizyjnych, które po raz pierwszy wyemitowano na początku lat 70. XX wieku, przedstawiające osoby pijące coca-colę przez całe życie biorące udział w ślepych testach smaku. Napój Pepsi’s był zawsze wybierany przez uczestnika jako preferowany produkt.

jeść bułagę 28 września 2015

Za rządów Sculleya sprzedaż w Apple wzrosła z 800 milionów dolarów do 8 miliardów dolarów. Pozostał jednak kontrowersyjny w Apple, ponieważ odszedł od procedury sprzedaży Steve'a Jobsa, szczególnie w odniesieniu do decyzji o konkurowaniu z IBM w sprzedaży komputerów tym samym typom klientów. Sculley został ostatecznie zmuszony do rezygnacji w 1993 roku, ponieważ marże firmy spadły, sprzedaż spadła, a zapasy spadły.

Jobs i Sculley spędzili miesiące na poznawaniu się, zanim Sculley dołączył do Apple. Jobs nie miał kontaktu z marketingiem poza tym, co sam zdobył. To było typowe dla Steve'a. Kiedy wiedział, że coś będzie ważne, starał się wchłonąć tyle, ile tylko mógł.

Jedną z rzeczy, które zafascynowały Steve'a było to, że opisałem mu, że nie ma dużej różnicy między pepsi a colą, ale sprzedaliśmy się lepiej niż 9 do 1. Naszym zadaniem było przekonanie ludzi, że Pepsi to wystarczająco ważna decyzja, że ​​powinni zwróć na to uwagę i ostatecznie zmień. Zdecydowaliśmy, że musimy traktować Pepsi jak krawat. W tamtych czasach ludzie dbali o to, jaki krawat nosili. Krawat powiedział: Oto jak chcę, żebyś mnie zobaczył. Więc musimy zrobić z Pepsi fajny krawat. Kiedy trzymasz Pepsi w dłoni, mówi: „Oto, jak chcę, żebyś mnie zobaczył”.

Postrzeganie

Dużo rozmawialiśmy o tym, jak percepcja prowadzi rzeczywistość i jak jeśli zamierzasz stworzyć rzeczywistość, musisz być w stanie stworzyć percepcję. Zrobiliśmy to z czymś, co nazywa się Pokoleniem Pepsi. Steve uwielbiał te pomysły. Wiele z tego, co robiliśmy, koncentrowało się na tym, jak wprowadzić komputer Mac na rynek. Musiało to być zrobione na tak wysokim poziomie percepcji, że trochę drażniłoby ludzi, chcąc dowiedzieć się, do czego zdolny jest produkt. Na początku produkt nie mógł wiele zdziałać. Prawie cała technologia została wykorzystana dla wygody użytkownika. W rzeczywistości mieliśmy reakcję, gdy ludzie powiedzieli, że to zabawka. Ale w końcu nasz produkt stał się potężniejszy.

Pod koniec 10 lat nie chciałem dłużej pozostawać w Apple. Powiedziałem zarządowi, że chcę odejść, mimo że IBM próbował mnie wtedy zwerbować. Poprosili mnie, żebym został. Zostałem, a potem mnie zwolnili. Zarząd dał mi zadanie, aby spróbować sprzedać Apple w 1993 roku. Próbowałem sprzedać go AT&T, IBM i innym ludziom. Nie mogliśmy znaleźć nikogo, kto chciałby go kupić. Ale gdybym miał jakiś sens, powiedziałbym: dlaczego nie wrócimy do faceta, który to wszystko stworzył i rozumie. Dlaczego nie wrócimy i nie zatrudnimy Steve'a do powrotu i prowadzenia firmy?

Teraz oczywiste jest, że to byłaby właściwa rzecz. Nie zrobiliśmy tego, więc obwiniam się za to. To uratowałoby Apple przed śmiercią, którą mieli. Jestem przekonany, że gdyby Steve nie wrócił wtedy, gdy to zrobił – gdyby czekali jeszcze sześć miesięcy – Apple przeszedłby do historii. To by zniknęło. Podczas mojego zegarka wszystko, co robiliśmy, to podążanie za filozofią i metodologią projektowania Steve’a Jobsa. Niestety nie byłem w tym tak dobry jak on. To nie był czas na tworzenie produktów konsumenckich i nie miał więcej szczęścia w NeXT niż my w Apple. Jedyną rzeczą, którą zrobił lepiej: zbudował lepszy system operacyjny nowej generacji, który ostatecznie został połączony z systemem operacyjnym Apple.

Steve Jobs twierdził później, że zwolnienie z Apple było najlepszą rzeczą, jaka mogła mu się przytrafić. Powiedział: Ciężkość sukcesu została zastąpiona lekkością bycia ponownie początkującym. To pozwoliło mi wejść w jeden z najbardziej twórczych okresów mojego życia.

Gdyby Steve nie został wyrzucony z Apple, gdy był 30-letnim bachorem, nie miałby siły napędowej, by się odkupić i stworzyć NeXT, Pixar, Toy Story, iPoda, iPhone'a i iPada. Nie zmieniłby świata.

bea alonzo i zanjoe marudo

(Autor jest prezesem Agatep Associates, firmy konsultingowej ds. public relations oraz przewodniczącym grupy Euro RSCG Agatep, agencji usług reklamowych i marketingowych. Był dwukrotnym prezesem Filipińskiego Stowarzyszenia Public Relations i profesorem PR, dziennikarstwa i reklamy na Uniwersytecie św. Tomasza, Assumption College i St. Paul University.)